Blog

Blog

Wiosenne zmiany

Wiosna tuż za rogiem, a w naszej pracowni zapachniało zmianami! 🌱 Odświeżyliśmy taras, żeby już niedługo móc tworzyć na świeżym powietrzu. Pojawiły się wygodne huśtawki i pierwsze wiosenne kwiaty – robimy wszystko, żeby było tu przytulnie i klimatycznie, w naszym ulubionym stylu boho. 🌿✨ Już nie możemy się doczekać wspólnych, kreatywnych chwil w otoczeniu natury!

Blog

Wpływ światła na bryłę – warsztaty z Adamem Sobotą

Wpływ światła na bryłę – warsztaty z Adamem Sobotą Światło, które rzeźbi – marcowe wspomnienia z Eksperymentalnej Pracowni Rzeźby Marzec w Leśnej Ceramice upłynął pod znakiem poszukiwań, eksperymentów i… rozświetlania mroku. Kolejny zjazd w ramach Eksperymentalnej Pracowni Rzeźby, do której mam przyjemność przynależeć, był jednym z tych momentów, które całkowicie zmieniają spojrzenie na materię, z którą pracuję na co dzień. Wpływ światła na bryłę – warsztaty z Adamem Sobotą Tym razem motywem przewodnim były rzeźbiarskie obiekty świecące. Pod czujnym okiem wykładowcy, Adama Soboty, zgłębialiśmy fascynującą relację między statyczną bryłą a dynamicznym światłem. Pytanie, które towarzyszyło mi przez cały weekend, brzmiało: Jak światło może dopełnić formę, a jak forma może to światło okiełznać? Praca nad obiektem świetlnym to zupełnie inne wyzwanie niż tworzenie tradycyjnej rzeźby czy naczynia. Tutaj bryła ma dwie twarze: Dzienną – gdy liczy się tekstura, kolor gliny i fizyczna obecność obiektu w przestrzeni. Nocną – gdy to, co wewnątrz, wychodzi na zewnątrz. Światło wydobywa pęknięcia, prześwity i rzuca cienie, które stają się przedłużeniem rzeźby na ścianach pracowni. Moje marcowe owoce Z tego zjazdu wróciłam z ogromną dawką satysfakcji. Udało mi się stworzyć obiekty, które są bliskie estetyce Leśnej Ceramiki – surowe, inspirowane naturą, a jednocześnie nowoczesne w swojej formie. Szczególnie bliskie są mi formy geometryczne, przypominające monolity lub fragmenty skalnych odłamków. Zastosowanie kontrastowych kolorów i „szarpanych” faktur sprawia, że po zapaleniu źródła światła, obiekty te nabierają zupełnie nowego, nieco tajemniczego charakteru. Co dalej? Ten zjazd uświadomił mi, że światło to kolejny „surowiec”, obok gliny, wody i ognia, z którym chcę pracować częściej. Proces tworzenia tych obiektów był niezwykle uwalniający i pozwolił mi wyjść poza schemat tradycyjnej ceramiki użytkowej. Dziękuję Adamowi Sobocie za merytoryczne wsparcie i całej grupie z Pracowni za niesamowitą energię, która zawsze napędza mnie do dalszej pracy w mojej leśnej samotni.

Blog

Odlewy w glinie: Precyzja ukryta w formie

Czy ceramika to tylko koło garncarskie i lepienie w dłoniach? Nie zawsze. Czasem, aby uzyskać idealnie cienkie ścianki i powtarzalny kształt, sięgam po technikę odlewania. To tutaj inżynierskie planowanie spotyka się z magią płynnej gliny. Na czym polega ta magia? To proces, który wymaga niesamowitej cierpliwości i znajomości fizyki materiałów:   Forma to podstawa: Wszystko zaczyna się od gipsowej formy. Gips ma niezwykłą właściwość – „pije” wodę, wyciągając ją z gliny.  Płynna ziemia: Do formy wlewamy masę lejną (lejdę), czyli glinę w formie gęstego płynu. Czekam minuty, aż gips zbuduje przy ściankach odpowiednią grubość naczynia.   Uwalnianie: Po odlaniu nadmiaru masy i odczekaniu kilku godzin, forma otwiera się, a ze środka wyłania się idealny, jeszcze miękki przedmiot. To moment, w którym „projekt” staje się rzeczywistością. Dlaczego warto spróbować? Odlewanie to fascynująca zabawa strukturą. Pozwala na tworzenie naczyń o niesamowitej lekkości i precyzji, które są idealną bazą do dalszych eksperymentów – malowania, rzeźbienia czy nakładania porcelany. To idealna metoda, by stworzyć spójną kolekcję, która zachwyca czystością formy i architektonicznym porządkiem. Już wkrótce zaproszę Was na warsztaty z odlewania i zdobienia form gotowych. To czas, by poznać techniczne zaplecze ceramiki i przekonać się, jak satysfakcjonujące może być nadawanie charakteru seryjnym kształtom. Dla kogo? Dla fanów designu, minimalizmu i osób, które lubią procesy wymagające skupienia i technicznej wiedzy. Szykujcie dłonie – wspólnie wypełnimy formy Waszą wyobraźnią.

Blog

Porcelana

W mojej pracowni szukam harmonii między ciemną, ziemistą gliną a nieskazitelną, białą porcelaną. To technika, która uczy pokory wobec materii i precyzji, której nie da się oszukać. Na czym polega ten proces? To proces budowania warstw i struktur. Porcelana nie jest tu tylko kolorem – ona staje się częścią  naczynia: Budowanie bazy: Najpierw formuje naczynie z gliny. To ona daje solidny fundament. Gdy glina jest jeszcze wilgotna, nanoszę na nią płynną porcelanę (angobę). Może to być subtelne zanurzenie, malarskie pociągnięcie pędzlem lub tworzenie wypukłych wzorów. W wysokiej temperaturze dwa różne materiały muszą się ze sobą spoić na zawsze. Wynikiem jest naczynie o niesamowitym kontraście, którego nie uzyskasz żadnym szkliwem. Dlaczego warto spróbować? Praca z porcelaną na glinie to zabawa strukturą. To technika, która zachwyca różnorodnością faktur – naczynia chce się dotykać, czując pod palcami różnicę między szorstką gliną, a jedwabistą gładkością porcelany. To idealny sposób, by przenieść na ceramikę leśne kontrasty: od chropowatej kory drzew po delikatność pierwszego szronu. To czas na skupienie się na detalu, strukturze i minimalistycznej elegancji, która obroni się w każdym wnętrzu. Dla kogo? Dla wielbicieli minimalizmu i osób, które w rzemiośle szukają czegoś więcej – fizycznego kontaktu z materiałem i jego fakturą. Szykujcie dłonie – stworzymy razem przedmioty pełne szlachetnego kontrastu.

Blog

Malarstwo na ceramice

Obraz, który możesz dotknąć. W mojej pracowni płótno zamieniam na glinę, a pędzel prowadzi historię, która zostaje utrwalona w ogniu. To moment, w którym sztuka spotyka się z czystą ekspresją barw. Na czym polega to polega? To proces, który uczy cierpliwości i wyobraźni, bo kolory, które kładę na biskwit swoją prawdziwą twarz pokazują dopiero po wyjęciu z pieca: Pracujemy na biskwicie – glinie wypalonej na raz, która jak papier chłonie każde pociągnięcie pędzla. Używamy farb podszkliwnych i angob (płynnej gliny). To fascynujące, jak matowe, blade odcienie pod wpływem temperatury zamieniają się w głębokie, lśniące kolory. Szklana tafla: Całość zamykam przezroczystym szkliwem. To ono sprawia, że malunek zyskuje głębię, a naczynie staje się w pełni bezpieczne i gotowe do codziennego używania. Dlaczego warto spróbować? Malarstwo na ceramice to wolność. Nie musisz umieć lepić, by tworzyć. Skupiasz się wyłącznie na kolorze i kompozycji. To doskonały trening cierpliwości i sposób na odcięcie się od codziennego pędu. To sztuka, która nie boi się czasu – Twój obraz zostanie z Tobą na lata. Dla kogo? Dla każdego, kto kocha barwy, chce odpocząć od codzienności i stworzyć coś, co będzie cieszyć oko przy każdej porannej kawie. Szykujcie dłonie – namalujmy razem coś wyjątkowego.

Blog

Sgraffito – rysunek wydrapany w glinie

Czy można rysować w ziemi? W technice Sgraffito glina staje się płótnem, a każde pociągnięcie narzędzia odsłania ukrytą pod powierzchnią historię. To jedna z najbardziej satysfakcjonujących metod zdobienia, jaką znam.  Na czym polega ta magia? Nazwa pochodzi od włoskiego sgraffiare – czyli „drapać”.  Proces przypomina tworzenie misternej ryciny:   Warstwy: Najpierw naczynie pokrywam kontrastującym kolorem.   Uważność: Gdy glina osiągnie stan „twardości skóry”, zaczyna się najpiękniejszy etap  wydrapywanie wzoru.   Kontrast: Ostre narzędzie zdejmuje wierzchnią warstwę, odsłaniając jasną glinę pod spodem. Tak powstają precyzyjne linie, graficzne motywy i faktury, które chce się dotykać. Dlaczego warto spróbować? Sgraffito to technika „odejmowania”. Nie pozwala na błędy, ale w zamian daje niesamowity spokój. Wymaga skupienia, które wycisza głowę lepiej niż jakakolwiek medytacja. To idealna metoda, by przelać na ceramikę leśne inspiracje od delikatnych żyłek liści po surowe formy gałęzi. Już wkrótce zaproszę Was na kolejną edycję warsztatów Sgraffito. To będzie czas twórczego resetu przy ciepłej herbacie, w samym sercu lasu. Dla kogo?  Dla każdego, kto chce nauczyć się budować kontrast i prowadzić pewną linię w glinie. Szykujcie dłonie – stworzymy razem coś wyjątkowego.

Blog

Nerikomi – malowanie strukturą

Czy naczynie może mieć wzór, który nie jest namalowany, lecz tkwi w jego duszy? W mojej leśnej pracowni sięgam po Nerikomi, dawną japońską technikę, która uczy pokory i zachwyca nieprzewidywalnością. Nazwa pochodzi od słów neri (mieszanie) oraz komi (ugniatanie). W skrócie: to budowanie wzoru z samej gliny, a nie ozdabianie jej z zewnątrz. Dlaczego to jest magiczne? Wyobraź sobie warstwy różnokolorowych mas, które przenikają się. Jeśli stłuczesz takie naczynie, wzór w środku będzie identyczny jak ten na powierzchni. To autentyczność w najczystszej formie piękno, które sięga głęboko. Jak powstaje magia Nerikomi?  Praca tą metodą to medytacja w czterech krokach:     – Przygotowanie: Wybieram gliny o różnych odcieniach  od bieli  przez brązy.     – Łączenie: Układam płaty gliny w bloki, tnę je i ugniatam tak, by stworzyć mozaikę przypominającą marmur, słoje drzewa czy fale kawy z mlekiem.     – Odkrywanie: Odcinam plaster masy i po raz pierwszy widzę wzór, który przed chwilą stworzyłam. To moment, dla którego warto tworzyć.     – Wypał: Suszenie i wysoka temperatura utrwalają to, co ułożyły dłonie. Dlaczego warto pokochać tę technikę? Dziś, gdy zalewa nas seryjna produkcja, Nerikomi jest manifestem rzemiosła. Każdy fragment naczynia jest niepowtarzalny. Nie da się stworzyć dwóch identycznych naczyń, co czyni Twoją ulubioną miseczkę czy kubek jedyną taką na świecie. Chcesz poczuć to pod własnymi palcami? Nerikomi to jedno z moich ulubionych spotkań z gliną. Podczas warsztatów w leśnej pracowni wspólnie uczymy się tej cierpliwości, tworząc naczynia, które są małym dziełem sztuki. Dla kogo? Dla poszukiwaczy unikatów i osób, które chcą zgłębić tajniki barwienia oraz łączenia mas ceramicznych. Szykujcie dłonie – czas zamienić kolorową glinę w małe dzieła sztuki.

Koszyk
Przewijanie do góry